The Ledóchowski Family herb2 Ród Ledóchowskich

 

 

 

 

 

 


 

 

Włodzimierz Ledóchowski 1910 - 1987

 

Urodzony 2 kwietnia 1910 w Krakowie, Włodzimierz Ignacy był jedynym synem austriackiego pułkownika, potem polskiego generała Ignacego Ledóchowskiego. Przez całe swoje cielęce lata, aż do przejścia ojca w stan spoczynku, był tam gdzie przyszło stacjonować generałowi. Jako młody chłopak Włodzimierz został wysłany do słynnej szkoły jezuickiej z internatem w Chyrowie. Jednak jak każdy, najmilsze wspomnienia zachował z lat młodzieńczych. Przede wszystkim były to wspomnienia wakacyjne gdyż lato i święta najczęściej spędzał ze swoimi starszymi siostrami, Jadwigą, Marią-Teresą ("Teresą", później Tyszkiewiczową) i Józefą („Inką”), w majątku rodziców w Wulce Rosnowskiej (czasami nazwa ta pisana jest jako Wólka Rosnowska) lub w pobliskim Krakowcu - majątku ukochanej babci Jadwigi z Rożnowskich Łubieńskiej, prawnuczki Józefa Wybickiego (autora słów hymnu narodowego „Jeszcze Polska nie zginęła”). Po ukończeniu szkoły przyszła służba wojskowa i studia na Politechnice Lwowskiej, zakończone tytułem inżyniera budowy dróg i mostów. Pierwszą pracę otrzymał w Koninie, w Biurze Kierownictwa Budowy Kanału Warta –Gopło.

Sluzba wojskowaSiostry

Konie

Kampania wrześniowa: W sierpniu 1939 Włodzimierz został powołany do wojska do 13 Dywizji Artylerii Konnej. Kiedy została ona rozgromiona pod Głownem porucznikowi Ledóchowskiemu udało się uniknąć niewoli i przez Puszczę Kampinoską, trochę na piechotę, trochę wozami konnymi dostać do Warszawy i włączyć się w jej obronę. Walczył na Pradze oraz Wale Miedzeszyńskim gdzie dowodził baterią w ostrych pojedynkach z Niemcami. Z barykady rozciągał się piękny ale jednocześnie straszny widok na całą lewobrzeżną Warszawę, w tym na palący się Zamek Królewski. W Pamiętniku (2) opisuje jak żołnierż żydowskiego pochodzenia był pierwszy który zgłosił się na ochotnika aby wyciągnąć wodę z Wisły wiadrem aby gasić pożar w sąsiednim domu, ale został zabity prez niemiecki karabin maszynowy. W końcu wszystkie konie zostały zjedzone. Ponieważ Warszawa poddała się, przyszedł rozkaz by barykadę rozwiązać. Noc przed kapitulacją Warszawy Włodzimierz spędził w Ogrodzie Zoologicznym zastanawiając się czy jako oficer, zgodnie z rozkazami ma oddać się do niewoli. Przy zupie "flamingo" dowódca pozwolił mu postępować z własnym sumieniem i zezwolił na "dezercję". Już jako cywil ze łzami w oczach oglądał w Alejach Ujazdowskich defiladę wojsk przed Hitlerem.

Na nartachZgodnie z nakazem wydanym przez okupanta, osoby cywilne miały powrócić do swoich przedwojennych miejsc pracy. Włodzimierz pojechał więc do Konina.  Nadzorujący tam pracę biura Niemiec szybko domyślił się, że jest on oficerem, który powinien być jeńcem wojennym, ale go nie wydał lecz ułatwił wyjazd na "podróż ślużbową".

Kurier ZWZ: Włodzimierz pojechał do Krakowa. Tam nawiązał kontakt z pułkownikiem Komorowskim i Rudnickim, którzy wystąpili z propozycją przeniesienia na Węgry raportu o zawiązującej się konspiracji wojskowej.  W grudniu 1939, zgodnie więc z rozkazem dotarł na Węgry, najpierw jadąc furmanką do Baligrodu, potem zaś w długim marszu w śniegu i ostrych mrozach (-20ºC).  W Budapeszcie Włodzimierz kontaktował się z Krajewskim, sekretarzem konsulatu do prac krajowych (przysłanym specjalnie z Paryża) i wstąpił do Związku Walki Zbrojnej ("ZWZ") powołanego przez Premiera Generała Sikorskiego 13 listopada 1939 we Francji.  (Nazwa ZWZ została zmieniona na Armia Krakowa ("AK") w lutym 1942.) Przed Sylwestrem, w jeszcze ostrzejszych mrozach (-30ºC) zawiózł do Polski szyfry oraz statut i instrukcje ZWZ.

W lutym 1940, Włodzimierz po raz wtórny odbył niebezpieczną wyprawę do Budapesztu, i tam został trzy tygodnie. Poznał m.in. Ludwika Popiela oraz Andrzeja Kowerskiego, który we wrześniu 1939 broniąc okolic Lwowa prowadził atak zmotoryzowanej brygady Generała Maczka.  Brygada ta m.in. zniszczyła kwaterę dowódcy niemieckiego. KrakowiecNiestety okazało się, że był to ukochany dwór Włodzimierza w  Krakowcu, dwór, który  miał on odziedziczć po ukochanej babce. Krajewski kazał Włodzimierzowi przekazać wszystkim znajomym że wyjeżdża do Paryża, aby Niemcy (dobrze poinformowani w Budapeszcie) nie szukali go w Krakowie. Natomiast sam Włodzimierz już w Krakowie zapewniał  ZWZ, że Ludwik Popiel byłby odpowiednią osobą do przewożenia  karabinu przeciwpancernego do Budapesztu. Ludwik Popiel skutecznie to potem uczynił. Po śmierci Włodzimierza, wiele lat później, Generał Rudnicki powiedział mi w Londynie że był on jego najlepszym kurierem. Wielkanoc Włodzimierz spędził z rodzicami w Krakowie, niestety było to jego ostatnie z nimi spotkanie. Nie zobaczył już też nigdy Lwowa, Krakowca i Wulki Rosnowskiej,..

Krystyna LareckiegoPamietnikPodczas swojej trzeciej podróży kurierskiej na Węgry, w kwietniu 1940, w Nowym Sączu poznał Krystynę Giżycką, z domu Skarbek, noszącą pseudonim „Andrzejewska”. Była to, jak się później okazało kurierka pracująca dla wywiadu angielskiego, z którą, zgodnie z instrukcjami pułkowników, Włodzimierz miał dążyć na Węgry.  W tym momencie on przypomniał sobie, że krakowscy znajomi wspominali o jakiejś młodej Pani, która będąc w Krakowie wspominała o zapoznaniu w Budapeszcie Włodzimierza Ledóchowskiego. Wspominała ona również o tym, że Włodzimierz wyjechał do Paryża. Włodzimierz był mocno zdziwiony bo nie przypominał sobie tej kobiety. Teraz kiedy  poznał Krystynę i ona powtarzała mu to samo, mógł z radością powiedzieć:"ja jestem właśnie tym, o którym Pani mówiła, że poznała go w Budapeszcie i że wyjechał do Francji!". Ich znajomość nabierała coraz bardziej osobistego charakteru.  Włodzimierz stał się o Krystynę zazdrosny i nie była to zazdrość bezpodstawna. Okazało się, że Krystyna miała także romans z Andzejem Kowerskim (być może stąd ten jej pseudonim). Pojawia się też wokół Krystyny i trzecia osoba, Radzymiński, który był w jej mieszkaniu w momencie kiedy Włodzimierz i Krystyna dojechali do Budapesztu.

W czerwcu 1940 roku Włodzimierz i Krystyna otrzymali od swoich polskich i brytyjskich szefów, rozkaz powrotu do Polski.  W drodze do Polski, na pustej, maleńkiej stacji koło Koszyc zostali aresztowani przez słowackiego żandarma i jego kolegów. Włodzimierzowi udało się zrzucić z mostu do rzeki dokumenty ZWZ, w tym awans pułkownika Komorowskiego na stopień generała . Aby odwrócić uwagę żandarmów Krystyna zaczęła udawać, że jej szklany naszyjnik, który dostała od Włodzimierza, jest  z prawdziwych brylantów i krzyczała "moje diamenty!". Podczas wywołanego tym zamieszania udało im się uciec do lasu. Nie mogli jednak wracać do Polski, gdyż ich sfałszowane dokumenty osobiste ze zdjęciami pozostały u Niemców. Kilka tygodni później szukające Włodzimierza Gestapo odwiedziło jego siostry w Warszawie i rodziców pod Krakowem, ale o tym dowiedział się dopiero po wojnie (1). Szefowie Włodzimierza coraz bardziej krytycznie wypowiadali się o Krystynie i musiał on kilkakrotnie jej bronić. Włodzimierz rozstał się z Krystyną i postanowił wrócić do wojska. Wielokrotnie jednak opowiadał o tym jak Krystyna swoim szklanym naszyjnikiem uratowała mu życie. Jeszcze w czasie wojny w swoim Pamiętniku  (2, strona 166) napisał: "...idziemy do tej malutkiej restauracji, do tej samej, w której byliśmy naszej pierwszej nocy...wtedy nad głowami zieleniały nam maleńkie listki kasztanów...dzś liście są duże, silne - stare liście letnie...i w ten ostatni 1942wieczór, w ten mój wieczór, chcę z nów patrzeć w oczy Krystyny, które dziwnie są wielkie i błyszczące, jakby w nich stały łzy. ... potem szliśmy przes ciemną ulicę do góry, [do jej mieszkania]. Zataczaliśmy się po błyszczącym asfalcie ulicy, bo Krystyna płakała i jej włosy przesłaniały mi wzrok. - Zamykam szczególną kartę mego życia, Krystyno, kartę dziwnie barwną. Dzięki tobie była ona dla mnie niezwykła. Jestem ci za wszystko wdzięczny."

Tobruk: Włodzimierz udał się do Turcji, gdzie w Stambule dołączył do nowo powstałego wojska polskiego i został przydzielony do Brygady Strzelców Karpackich. Wraz z brygadą przez Palestynę wyruszył do obrony oblężonego Tobruku.  W grudniu 1941 roku został przydzielony do jednostki Piechoty Południowoafrykańskiej,  która nocą miała atakować twierdzę Bardia. Obowiązkiem Włodzimierza było bliskie podejście do pozycji wroga i jako obserwator przekazywanie swoim artylerzystom dokładnych instrukcji tak aby jak najdokładniej trafić w pozycje wroga. Jak okazało się atak był bardzo udany i angielskie czołgi szybko przemieszczały się na pozycje wroga. Podczas tego ataku Włodzimierz został ciężko ranny w łokieć i udo, musiał więc być przewieziony samolotem sanitarnym do szpitala w Aleksandrii. Niestety okazało się, że prawa ręka nie odzyska pełnej sprawności, będzie krótsza i sztywna do końca życia. W szpitalu w Aleksandrii spotkał swojego kolegę ze szkoły Mieczysława Pruszyńskiego. Za swoją odwagę na polu bitwy otrzymał od Generała Kopańskiego Krzyż Walecznych, zaś szczególną dla niego pamiątką był orzeł z Tobruku. Dalsza walka w szeregach wojska stała się dla niego niestety niemożliwa.

TobrukKrzyz W


AnkaraDyplomata: Gdy w maju 1942 roku Włodzimierz przebywał w Jerozolimie, major Piechowiak zaproponował mu awans i prace w wywiadzie, w tak zwanym Oddziale Drugim.  W końcu 1942 ambasador Sokolnicki zaproponował mu objęcie funkcji sekretarza ambasady w Ankarze.  Pozostał równocześnie oficerem wywiadu. Opowiadał nam o wiele lat później że Jednym z jego sukcesów w tym okresie było zidentyfikowanie niemieckiego agenta, za co Anglicy byli mu podobno bardzo wdzięczni. Jego Pamiętnik (2) niema informacji o owym agencie, bo kończy w momencie kiedy Włodzimierz zaczął pracę w ambasadzie, może dlatego że był zbyt zajęty a może z powodu tajemnicy zawodowej. W 2015 i 2016 potwierdzono mi że tym niemieckim agentem był Hanz Merz (polski pseudonim "Jan Merwiński", holenderski "Jan van der Linde"), który aresztował Janusza Albrechta, zastępcą Komendanta Głównego ZWZ, w lipcu 1941 a teraz został wysłany na Bliski Wschód z misją przekonania Generała Andersa o konieczności powrotu do Polski w celu stworzenia proniemieckiego wojska polskiego. Włodzimierz nawiązał kontakt z Merzem i zorganizował jego przerzut to Kairu, gdzie został aresztowany przez Anglików (3). Włodzimierz został mianowany do Virtuti Militari ale tak wysokie odznaczenie wymagało jeszcze zatwierdzenia rządu w Londynie. Wysłana do Premiera Generała Sikorskiego rekomendacja została zniszczona lub zagubiona, może nawet w Gibraltarze.

Włodzimierz podczas pracy w ambasadzie  bywał wraz z ambasadorem Sokolnickim na różnych przyjęciach i spotkaniach gdzie miał okazję spotkać się m.in. z ówczesnym nuncjuszem papieskim, późniejszym papieżem Janem XXIII. W Ankarze w 1944 zostawił swój Pamiętnik (2).

Paryż: Po wyzwoleniu Paryża Włodzimierz objął funkcję sekretarza Ambasady Polskiej, gdzie poznał córkę ambasadora RP Kajetana  Dzierżykraja - Morawskiego Marię-Barbarę, zwaną Basią. Pobrali się w lutym 1946 roku. W wieku 34 lat był już Vice-konsulem RP, sekretarzem ambasady, oficerem wywiadu i kapitanem artylerii. W 2016 roku, pan Waldemar Grabowski z IPN w Warszawie, mi powiedział że w tym okresie Włodzimierz był szefem pewnej polskiej bazy wojskowej we Francji, której funkcję i lokalizację Polacy trzymali w tajemnicy przed Brytyjczykami i Amerykanami, w obawie że aliancie którzy w tym momencie aktywnie współpracowali z Sowietami mogli zaszkodzić działalność bazy, ewentualnie przekazać informacje o niej Stalinowi. Z oczywistych powodów jest bardzo mało dokumentacji na ten temat. Ta rola świadczy o dużym zaufaniu jego szefów do Włodzimierza. Z tego co ja wiem, on nigdy nie napisał o tej działalności, ani opowiadał o niej jego znajomym czy nam jego synom w późniejszych latach.

Po uznaniu przez aliantów nowego rządu polskiego, polskie jednostki wojskowe a także Włodzimierz nie mogli już uczestniczyć w zwycięskiej defiladzie aliantów w Champs-Elysées. Tak jak 6 lat wcześniej w Warszawie oglądał defiladę wojsk niemieckich jako cywil, tak i tu defiladę ze łzami w oczach oglądał z chodnika, również tylko jako cywil. Po zakończeniu wojny wrócił do swojego wyuczonego zawodu i pracował w Marsylii i Nicei jako inżynier. Przeprowadził  również kolejną operacje ręki, która powiodła się na tyle, że od tej pory mógł wykonywać nią lekkie czynności, takie jak choćby pisanie czy jedzenie. Ale ręka została zawsze krótka i jako dzieci podziwialiśmy te dziwne manewry które on mógł tą ręką dokonać. (Proszę kliknąć aby zobaczyć  powiększony obraz paszportu).

KapitanPaszport


SA Eng AssocInżynier: W 1948 Włodzimierz wraz z Barbarą wyjechał do Republiki Południowej Afryki (RPA) gdzie Włodzimierz otrzymał pracę w administracji państwowej. W Johannesburgu Włodkowie poznali państwa Laub, żydowską rodzinę pochodzącą spod Lwowa.  Dowiedziawszy się, że Włodzimierz jest synem Ignacego, którego dobrze znali przed wojną, zaproponowali mu pożyczkę, by mógł Janrozkręcić własny biznes. Pożyczka ta pozwoliła mu na to, by mógł zostać wspólnikiem w inżynierskiej firmie konsultingowej Jeffares & Green.  W firmie tej Włodzimierz osiągnął duże sukcesy w swojej karierze inżynierskiej, a przy okazji zwiedził wiele krajów afrykańskich, w których nadzorował budowę dróg.  Kilka lat mieszkał z żoną w Rodezji (dziś Zimbabwe), gdzie był odpowiedzialny za budowę dróg przez dzikie tereny do Kariba Dam, jednego z największych zalewów na świecie.  Pracował też w Kiwu, pięknej prowincji Konga. Tam też Włodkowie kupili plantacje herbaty. Po ogłoszeniu niepodległości kolonii opuścili Kiwu mimo gorących protestów murzyńskich pracowników. Wielu pozostałych tam białych plantatorów, w tym Polaków, zostało zabitych. Włodzimierz podczas całej nieudanej wojny secesyjnej pracował z wielkim ryzykiem dla prezydenta Katangi. W następnych latach planował również i nadzorował budowę dróg, mostów i kolei w całym RPA, w Swazilandzie, Namibii, Lesoto, Botswanie i Mozambiku.

BasiaParaDziałacz społeczny: Pomimo sukcesów zawodowych Włodzimierz i Barbara nie mogli przystosować się do rasistowskiego ustroju  apartheidu w RPA. Niezadowolony z biernego stanowiska kościoła katolickiego, wraz z żoną założył Catholic Association for Racial Eqality. Basia założyła również dwie organizacje zajmujące się edukacją czarnej ludności Johannesburga. Włodzimierz został też prezesem Komisji Katolickiej Justitia & Pax. Obaj synowie, aby mogli wychowywać się poza zasięgiem apartheidu, zostali wysłani do szkoły z internatem w sąsiednim Swazilandzie. W kręgu bardzo bliskich znajomych Włodzimierza i Basi znalazła się noblistka, pisarka południowoafrykańska Nadine Gordimer, biskup kościoła anglikańskiego Tutu, żona Nelsona Mandeli, oraz wielu przedstawicieli społeczeństwa żydowskiego i tamtejszej Polonii.

Postawa towarzyska i społeczna Włodków doprowadziła jednak do konfliktów z niektórymi działaczami tamtejszej Polonii, którym bardziej odpowiadała polityka rządu RPA, zaś Włodzimierza nazywali „czerwonym hrabią”. Spowodowała również zainteresowanie nimi urzędu bezpieczeństwa RPA i wizyty agentów w ich domu.  Doprowadziło to także do wyraźnego ochłodzenia stosunków wspólników w firmie Włodzimierza.  Z obawy o utratę ważnych kontraktów rządowych na budowę dróg wspólnicy zmusili go do odejścia z firmy na wcześniejszą emeryturę.

Włodzimierz 1949Pisarz: Przez całe swoje życie Włodzimierz przejawiał również ambicje literackie. Najczęściej pisywał po polsku. Opublikował około Usmiechsiedemdziesięciu artykułów (5), przede wszystkim w prasie polonijnej (Tydzień Polski, Wiadomości londyńskie, Kultura paryska), prasie polskiej w kraju (Tygodnik Powszechny, Tygodnik Polski, Polityka) jak również w prasie południowoafrykańskiej.  Pisywał felietony analizujące sytuację polityczną RPA.  Z biegiem lat jego artykuły o sytuacji w RPA stawały się coraz bardziej krytyczne, a te o sytuacji w Polsce coraz bardziej optymistyczne.  Te o apartheidzie wzbudzały kontrargumenty, że Murzyni nie są jeszcze przygotowani na więcej władzy. Te o Polsce wzbudzały z kolei kontrargumenty, że próby liberalizacji są bardziej fasadowe niż starał się to przedstawić, a warunki życia gorsze.  Najpiękniejsze jednak jego teksty to te inspirowane własnymi doświadczeniami, opisujące prawdziwe wydarzenia historyczne i bliskie Nierodzinny krajmu postaci.  Szczerość literackich wypowiedzi Włodzimierza i duże poczucie humoru nie zawsze przysparzało mu przyjaciół.  Tak naprawdę najbardziej raziło ich to gdy rozpoznawali się pod literackimi pseudonimami w rolach dla siebie nie zawsze pochlebnych.

Poza wspomnianymi już artykułami wydał dwie książki:  w 1988 wspomnienia Mój nierodzinny kraj (4) a w 1990 odnaleziony po latach w archiwum Instytutu J. Piłsudskiego w USA Pamiętnik pozostawiony w Ankarze (2). Przygotowywane przez niego jeszcze dwie książki nie zostały nigdy zakończone i wydane. Jedna z nich to Podzwonne dla optimysty, o jego wielkim przyjacielu Wincentym Rozwadowskim i jego życiu w Swazilandzie, a druga z nich to książka o Krystynie Skarbek. Książka o Krystynie została zablokowana przez Andrzeja Kowerskigo i innych członków „panelu ochrony pamięci Krystyny”, którzy nie zgodzili się na publikacje pewnych informacji. Informacje te ukazały się już po ich śmierci w innych publikacjach o Krystynie, w tym w książce Clark Mulley wydanej w 2012 (6).

 

Siostry starszePaul VI

Powrót do Polski: Włodzimierz całe życie tęsknił za Polską, którą opuścił jako kurier ZWZ mając lat 30.  Od 1956 regularnie odwiedzał kraj, powoli przekonując się, że obcy dla niego ustrój jakim jest socjalizm nie jest katastrofą.  Szczególnie miłe były dla niego spotkania z ukochanymi siostrami - od lewej Maria-Teresa "Ciocia Teresa", S. Józefa "Ciocia Inka" i S. Teresa (Jadwiga) "Cocia Jadzia". Pamiętam jak podczas naszych pobytów w Polsce nocowaliśmy w klasztorach w Otorowie, w Lipnicy pod Poznaniem i w Krakowie, w których jego siostry były zakonnicami. Zarówno ojciec jak i jego siostry słynęły z dużego poczucia humoru. Nieraz  zanosiły się śmiechem opowiadając mnie i mojemu bratu Krzysztofowi historie z ich dzieciństwa oraz historie o  rodzicach.

BasenSalonWłodzimierz zdecydował się na powrót do Polski i budowę domu w Podkowie Leśnej.  Znajomi w RPA, z których Włodzimierz często wyśmiewał, sami teraz żartem rozdawali taki wierszyk:

Nad swimming-poolem,
W wieczornej porze,
Hrabia liberał nasz siedział.
Patrzył na swoje w wodzie odbicie,
I taką mowę powiedział:
 „Dłużej Afryki znieść ja nie mogę.”

Na stałe wrócił w 1984. Żona Basia, która wyjechała z Polski jako osiemnastoletnia dziewczyna, nie zdecydowała się z nim powrócić. Nie wyobrażała sobie wyjazdu z RPA, gdzie klimat, styl życia i praca społeczna bardzo jej odpowiadały.  Wymarzone przez Włodzimierza życie wśród warszawskich przyjaciół zasnute zostało jednak jego poważną chorobą - rakiem płuc. Długo i uparcie walczył z chorobą. Już bardzo chory odwiedził nas w Londynie w maju i czerwcu 1987. 

Lato 1989Z wnukiem 1

Jego choroba przynosiła jednak coraz większe cierpienie.  Powoli tracił również głos.  Zmarł w warszawskim szpitalu 21 października 1987 roku. Noblistka Nadine Gordimer napisała o nim bardzo ciepły artykuł , A Man of Two Worlds (Człowiek Dwóch Światów). Został on opublikowany w Zeszytach Literackich nr 25 w Paryżu w 1989. Artykuł o nim napisał również m.in. Mieczysław Pruszyński, Edmund Moszyński i Stanisław Ledóchowski. Na grobie Włodzimierza w Podkowie Leśnej widnieje tylko skromny napis :

GrobWłodzimierz Ledóchowski   Żołnierz, inżynier, pisarz

W tym samym grobie dzwadzieścia lat póżniej, w 2007, została pochowana jego żona Maria-Barbara ("Basia").

Marynarze

 

Przygotował Jan Ledóchowski z pomocą pani Jolanty Mamińskiej w 2004 i 2012.

Prośba od Jana Ledóchowskiego: Piszę książkę o ojcu. Byłbym bardzo wdzięczny za wszelkie komentarze, informacje, dokumenty, wspomniena. Proszę wysłać na adres mailowy JanLedochowski@yahoo.co.uk.


Przypisy:

(1) Z nowu wojna. Pamiętnik Pauliny z domu Łubieńskiej, matki Włódzimierza, zachowany po jej śmierci w 1951 przez Zgromadzenie Sióstr Urszulanek. Włodzimerz pamiętnika tego nigdy nie czytał. Dopiero po wojnie dowiedział się o wizycie Gestapo u rodziny po jego ucieczce.

(2) Pamiętnik pozostawiony w Ankarze. Włodzimierz Ledóchowski. Wydawnictwo Ministerstwa Obrony Narodowej, Warszawa 1990. ISBN 83-11-07820-3.

(3) W 2015 kontaktował się ze mną niemiecki historyk Michał Foedrowitz, który pisze książkę o Hans'ie Merz (polski pseudonim "Jan Merwiński", holenderski "Jan van der Linde"), który jako członek Einstatzgruppe brał udział w napaści na Polskę w 1939. Później szefem wywiadu niemieckiego w Kielcach, aresztował Janusza Albrechta, zastępcą Komendanta Głównego ZWZ, w Warszawie w lipcu 1941. Inspirowany podobno przez pewne ruchy prawicowe w Polsce, został teraz wysłany na misję w celu przekonania Generała Andersa o konieczności powrotu do Polski aby stworzyć pro-niemieckie polskie wojsko. To nie jest całkiem nieprawdopobodne bo wiemy, z historii aresztu Marszałka Rydza-Śmigłego oraz egzekucji 18 września 1942 Witkowskiego z "Muszkieterów" przez AK (mogę wysłać dalsze materiały o tym), że była conajmniej jedna wcześniejsza próba z takim celem. W 2016 polski historyk Franciszek Grabowski mi potwierdził że Merz pojechał do Turcji, gdzie Włodzimierz, który pracował w polskim wywiadzie, nawiązał kontakt z nim. Włodzimierz zorganizował jego przerzut do Kairu, gdzie Merz został aresztowany przez Brytyczyków 6 listopada 1943 i przesłuchiwany przez następne dwa lata.

(4) Mój nierodzinny kraj. Włodzimierz Ledóchowski. Wydawnictwo Literackie, Kraków 1988. ISBN 83-08-01862-9.

(5) Proszę kliknąć aby zobaczyć spis artykułów.

(6) Krystynie Skarbek, przynajmniej cześciowo, zostało poświęconych kilkanaście książek. Pierwszą z nich był Pamiętnik Włodzimierza (2), napisany przed 1944 (poświęcił jej tam około 50 stron). Francis Cammaerts, kolejny bohater dziejów Krystyny, deklaruje w filmie Mieczysławy Wazacz, że "Panel ochrony jej pamięci" zablokował co najmniej dwie książki w całości poświęconych Krystynie. Była to kolejna książka Włodzimierza napisana w latach 1970-72, oraz może Michaela Dunforda, pozostawionego przez Krystynę w Kenyi - jego książka byłaby napisana o wiele cześniej. Pan Ronald Nowicki napisał ostatnio książkę, ale nie została ona jeszcze wydana. W 2012 roku, na podstawie odtajnionych w ostatnich latach państwowych archiwów brytyjskich, oraz badań prowadzonych w Polsce, wydano obszerną i wywarzoną biografię Krystyny:
The Spy Who Loved: The Secrets and Lives of Christine Granville (w wolnym tłumaczeniu: Szpieg który kochał: tajemnice i wcielenia Christine Granville). Clare Mulley. Macmillan, London 2012. ISBN 978-0-230-7595-10 HB www.claremulley.com

Inne książki wcześniej wydane to m.in.: Hide and Seek (W chowanego), Xan Fielding, Secker & Warburg 1954; Christine, Madeleine Masson, Hamish Hamilton, London 1975; Miłośnica, Maria Nurowska, PULS, London 1998; The Women Who Lived for Danger (Kobiety które żyły dla niebezpieczeństwa), Marcus Binney, Hodder and Stoughton, London 2002; Krystyna Skarbek, Jan Larecki, Książka i Wiedza, Warszawa 2008. Sam napisałem esej o niej w 2008.

 

TydzienPolski

Information on living family members will be included in this website only if submitted or approved by them. Informacja o żyjących członkach rodziny może zostać umieszczona na tych stronach jedynie w wypadku gdy dana osoba wyrazi zgodę. Jan Ledóchowski