The Ledóchowski Family herb2 Ród Ledóchowskich

 

 

 

 

 

 


 


 

 

Teresa Tyszkiewiczowa 1906 - 1992
z domu Ledóchowska

 

Teresa Tyszkiewicz należy do grona najwybitniejszych artystów polskich drugiej połowy XX wieku.

Rodzenstwo 1Maria Teresa Józefa urodziła się 8 czerwca 1906 r. w Krakowie, jako druga córka astriackiego pulkownika, potem polskiego generała Ignacego i Pauliny z Łubieńskich, hrabiów Ledóchowskich. Była to rodzina niezwykle oddana sprawom niepodległości Polski i kościołowi katolickiemu. Dzieciństwo, w tym czas wojny 1914 -1918 i wojny 1920 roku spędzała wraz z rodzeństwem – starszą Jadwigą (1904- 1994), młodszą Józefą Marią, zwaną w rodzinie "Inką" (1907 – 1983) i najmłodszym bratem Włodzimierzem Ignacym (1910 – 1987) w Krakowie. Całe rodzeństwo pamiętało do końca życia radosne wakacje w dziś już nie istniejących dworach w Krakowcu, w majątku babki, Jadwigi Łubieńskiej, i pobliskiej Wulce Rosnowskiej (czasami nazwa ta pisana jest jako Wólka Rosnowska), należącej do Pauliny, matki Teresy. Maturę uzyskała w 1924 r. w Gimnazjum SS Urszulanek w Krakowie.
______________________________________________

Teresa z Jadwiga i bratemStudia
W 1926 r. Teresa rozpoczęła studia artystyczne w Szkole Przemysłu Artystycznego w Krakowie, ale – jak sama napisała – „po dwóch latach nudy” przeniosła się w 1928 r. na Akademię Sztuk Pięknych (wówczas jeszcze Szkołę Sztuk Pięknych) do Warszawy. Malarstwo studiowała u Karola Tichego i Tadeusza Pruszkowskiego do 1933 r.. Od tego czasu datuje się jej znajomość z Józefem Czapskim. Czapski wówczas współpracował z „Wiadomościami Literackimi”. Jak bardzo była związana ze środowiskami warszawskiej bohemy trudno jest dzisiaj oceniać. Z Felicjanem Szczęsnym Kowarskim znała się od czasów krakowskich i pozostawała z nim w dobrych kontaktach w Warszawie przed wojną, w trakcie jej trwania, a także po wojnie w Łodzi. Wiadomo, że utrzymywała kontakt z Janem S. Sokołowskim, uczniem Kowarskiego, członkiem grupy artystycznej  „Pryzmat”. Domowe wychowanie jak i  przyjaźnie zbliżały ją to do środowisk konserwatywnych. Nie można wykluczać znajomości z Jerzym Giedroyciem. Z drugiej strony jej ojciec, generał Ignacy Ledóchowski nie poparł Piłsudskiego w 1926 r. i został w sposób wyraźnie restrykcyjny przeniesiony w 1927 r. w stan spoczynku. Rodziło to zapewne trudne dylematy światopoglądowe.

Początek kariery
Debiut artystyczny Teresy miał miejsce w 1937 r. w Salonie Henryka Koterby w Warszawie, gdzie zaprezentowała kompozycje figuralne i portrety. Debiut ten został określony przez Mieczysława Wallisa jako bardzo ciekawy, wywodząc jej sztukę z tradycji malarstwa francuskiego. Rzeczywiście, jej krąg towarzyski należy Mlodałączyć z tradycją koloryzmu, rodem z francuskiego impresjonizmu. Zarówno Czapski jak i Kowarski byli jego reprezentantami. Czapski wręcz należał do grupy przebywających w Paryżu tzw. kapistów (określenie to pochodzi od skrótu KP – Komitet Paryski). Swoistym Barbizon kapistów była Wiśniowa hrabiów Mycielskich. Wiadomo, że Tyszkiewiczowa tam bywała.  Sądząc po relacji Wallisa, tematyka jej obrazów, to sceny figuralne ( „pływalnia”) i portrety, a więc nieco inna niż pejzażowa inspiracja kapistów.

Niestety nie zachowała się jej twórczość z tamtego czasu. W muzeum w Zamościu jest jeden, jedyny jej obraz sprzed wojny – Kwiaty (1938), motyw który był tematem pewnego – ale nie głównego - nurtu jej malarstwa przez całe życie. Za obraz ten otrzymała „zaszczytne wyróżnienie” na X Salonie Instytutu Propagandy Sztuki ("IPS-u") w 1938 r.. Zachowało się również zdjęcie z lwowskiego Ilustrowanego Kuriera Codziennego – Portret pana T.. Być może to portret męża; jeden z obrazów, które pokazała w październiku na wystawie (wraz Janem Hryńkowskim, współtwórcą grupy Formistów) we Lwowie w 1937 r..

Okres przed II wojną światową był zapewne bardzo interesującym i intensywnym etapem kształtowania się jej intelektualnej osobowości. Niestety, dzisiaj trudno jest ten proces prześledzić i rekonstruować. Wiadomo jest, że prowadziła dziennik, ale pozostał on w 1939 r. w domu, do którego nigdy już po wojnie nie powróciła. Wydaje się, że już wówczas kubizm i ekspresjonizm również wytyczały drogę jej poszukiwań. Po wojnie tak o tym pisała: „ ...fascynacja Picassem i jego ekspresją kubistyczną, będącą kontynuacją moich zainteresowań i poszukiwań przedwojennych. Wierzyłam, że wytyczały otwartą drogę do obrazowania świata, w szczególności człowieka, w nowym wymiarze i nowym wyrazie, zgodnymi z czasem w którym żyjemy.” 

Stanislaw TMałżeństwo
W 1933 r. Teresa wyszła za mąż za hrabiego Stanisława Tyszkiewicza, i zamieszkała w jego leśnym majątku pod Lwowem, niedaleko od majątków matki i babci Teresy w Wulce i w Krakowcu. Być może to oddalenie od Warszawy spowodowało, że oficjalnie dyplom Akademii Sztuk Pięknych uzyskała dopiero po wojnie, w 1946 r., będąc już pedagogiem Wyższej Szkoły Sztuk Plastycznych w Łodzi. Tyszkiewiczowie prowadzili album, do którego wpisywali się goście. Wiemy, że był tam humorystyczny rysunek Kowarskiego przedstawiający Adolfa Bocheńskiego. Z braćmi Bocheńskimi z pobliskiej Ponikwy była bardzo zaprzyjaźniona, podobnie z Mieczysławem Pruszyńskim, który razem z Włodzimierzem, bratem Teresy, skończył szkołę w internacie w Chyrowie. Przyjaźń z nim i jego rodziną przetrwała do końca jej życia. Znała więc zapewne i jego brata, pisarza, Ksawerego, który również współpracował z „Wiadomościami Literackimi”. 

Mieszkając w pobliżu Lwowa Teresa związała się z tamtejszym środowiskiem intelektualnym i artystycznym. W 1937 r. w lwowskim Muzeum wygłosiła odczyt pt. „Nowe formy w malarstwie”. W marcu 1938 r. została wybrana do Zarządu ZZPAP we Lwowie. Jak wspominała Zofia Libiszowska, córka Wojciecha Gołuchowskiego, wojewody lwowskiego, jej przyjaciółka w czasach przedwojennych, wojennych i łódzkich, dom był miejscem spotkań. Zorganizowała w przybudówce domu własną pracownię, „niedostępną dla profanów.” Wyrzekała się snobizmu towarzyskiego (vel wielkopańskiego), aspirowała do kręgów intelektualnych, uczonych, i twórców. „Gościnna, z radością przyjmowała przyjaciół. Bez skrupułów jednak pozbywała się „nudziarzy””.

Gościem tam bywał m. in. Leon Chwistek z żoną. Ich córka tak to wspomina: „Państwo Tyszkiewiczowie zapraszali rodziców do swego majątku pod Lwowem. Tam spotykali malarzy i pisarzy. Niektórzy malarze bali się tamtejszych dogów. Podobno jeden rzeźbiarz ze strachu wszedł na stół. Mnie nie zabierano. Pamiętam tylko, że po którymś pobycie rodzice opowiadali, że poznali Pię Górską”.  Ale nie tylko Chwistek i spokrewniona z Teresą Pia Maria Górska, dziś zapomniana, a odnosząca swoje największe sukcesy artystyczne w Polsce i na świecie na przełomie lat 20. i 30., należeli do kręgu zaprzyjaźnionych osób. Należał do nich również Tytus Czyżewski i to być może za jego sprawą i Chwistka, a także Jana Hryńkowskiego, twórczość Teresy Tyszkiewiczowej zmierzała w innym nieco kierunku niż obowiązujący koloryzm. Jej twórczość zyskiwała aplauz u nowatorów, ale w środowisku konserwatywnym budziła niechęć i niezrozumienie.

Wojna
Niestety wojna zburzyła dotychczasowe życie i przerwała pracę twórczą. Przedostali się do Warszawy. Bywali także w Krakowie. Z czasem rozpoczęli prace w Radzie Głównej Opiekuńczej. W 1941 r. Stanisław Tyszkiewicz desygnowany został przez hr. Adama Ronikera, prezesa RGO, na kierownika Biura Studiów RGO w Warszawie, ale ostatecznie nie został powołany na to stanowisko.

W 1943 r. w Krakowie to właśnie Tyszkiewicz poinformował Ronikera o odwetowych egzekucjach na Polakach w Warszawie. Na forum RGO Teresa Tyszkiewiczowa spotkała się ze Stanisławem Papuzińskim, Aleksandrą Majewską, ludźmi niezwykle oddanymi sprawom społecznym. Sami Tyszkiewiczowie poza pracą w RGO zajmowali się działalnością charytatywną. Kontakt z Ludwikiem Heringiem, przyjacielem Ludwika Czapskiego, jak i innymi, był zapewne kontynuacją przedwojennych znajomości, jak np. z Feliksem. Sz. Kowarskim, z Zofią Libiszowską (do 1943 r. Gołuchowską). Oboje z mężem uczestniczyli w konspiracyjnym życiu kulturalnym. Byli bywalcami salonu krewnej Teresy, Marii Sobańskiej, w którym od przed wojny spotykała się elita intelektualna Warszawy. Teresa Tyszkiewiczowa sama prowadziła swój salon, w którym odbywały się spotkania i dyskusje, jak np. wspominana przez nią dyskusja Sergiusza Hessena z Karolem Irzykowskim. W miarę możliwości dużo czytała, próbowała malować. O efektach swej pracy wyrażała się z dezaprobatą.

Tyszkiewiczowie w Łodzi
Po Powstaniu Warszawskim, Stanisław i Teresa Tyszkiewiczowie mieszkali w Krakowie.  Nikt z rodziny nie Stanislaw 1946zobaczył już ani swojego domu, ani kochanego rejonu lwowskiego. Jak większość ocalałych, Tyszkiewiczowie zamieszkali w Łodzi, która stała się tymczasową stolicą wyzwolonego kraju. Teresa została zatrudniona w nowo powstającej Wyższej Szkole Sztuk Plastycznych. Do jej zatrudnienia zapewne przyczynił się – mieszkający wówczas również w Łodzi -  Kowarski, który wprawdzie nie należał do grona organizatorów tej uczelni, ale jako autorytet warszawskiej ASP miał zapewne wpływ na dobór kadr. Pracowała jako ilustratorka pism (n.p. „Świerszczyk”) i książek (n.p.”Na listeczku kalinowym” Ewy Szelburg-Zarembiny) dla dzieci. Represje stalinowskie nie oszczędziły i artystycznych jej ambicji. W uczelni w 1950 r. została odsunięta od malarstwa.

Ojciec Teresy, generał Ignacy, już nie żył. W 1944 r. został aresztowany przez Gestapo za działalność w AK i zmarł w obozie koncentracyjnym w Niemczech w 1945 r. Jej babcia Jadwiga Łubieńska zmarła w 1942 r., a jej matka Paulina zmarła pod opieką SS Urszulanek w 1951 r. Jej brat Włodzimierz, Wicekonsul RP w Paryżu do momentu uznania nowego polskiego rządu przez aliantów w lipcu 1945 r., nie mógł wrócić do kraju. Po śmierci Stanisława, z najbliższych Teresy pozostały jedynie jej dwie kochane siostry, zakonnice, Jadwiga i Józefa „Inka”.

Ale jak dobrze wiedzą jej koledzy, przyjaciele i rodzina, Teresa była osobą która nie poddała sie porażkom tak jak wiele osób z jej środowiska, lecz odzyskała jej „joie de vivre” i zabrała się do życia w zupełnie nowych warunkach i do swoich nowych obowiązków z wielką energią i z zapałem.

Działalność pedagogiczna w PWSSP w Łodzi
Odsuniętej od malarstwa Tyszkiewiczowej powierzono w PWSSP zajęcia z zakresu druku na tkaninie. Jako malarka sztalugowa musiała zmierzyć się z zupełnie nowymi zagadnieniami. Jak do wszystkich obowiązków i do tego tematu podeszła bardzo poważnie i wkrótce stała się bardzo lubianą przez studentów i cenioną przez przemysł specjalistką w tej dziedzinie. Kierowana przez nią Katedra Druku na Tkaninie była szkołą projektantów tkanin jedwabnych i bawełnianych. Większość powstających wówczas wzorów, to projekty jej wychowanków.  

Obraz 1960Dzięki własnej pracy i talentowi wypracowała w nowej dla siebie dziedzinie własny program kształcenia projektantów, którzy pracując w wąskich ramach określonego zakresu działania mieli nie tracić łączności ze sztuką. Sprawowała nadzór nad szkolnymi warsztatami technicznymi. Współpracowała z Instytutem Wzornictwa Przemysłowego w Warszawie, brała udział w Komisjach Ocen Branżowych w przemyśle jedwabniczym i bawełnianym.  Publikowała w prasie branżowej na temat wzornictwa, powiązań malarstwa i wzornictwa, mody. Ponadto pisała recenzje promujące młodszych  pracowników naukowych na wyższe stopnie (m.in. Stanisława Fijałkowskiego, Jerzego Nowosielskiego, Janiny Kraupe-Świderskiej i in.). 1 października 1973 r. przeszła na emeryturę kontynuując pracę w uczelni i agendach przemysłu włókienniczego do roku 1985.

Twórczość
Mimo intensywnej pracy w Szkole i zaangażowania w problematykę projektową przemysłu włókienniczego kontynuowała własną twórczość. Jak pisała w cytowanym wyżej tekście, od czasów przedwojennych poprzez swoją sztukę poszukiwała nowej formy dla „obrazowania świata /.../ w nowym wymiarze i wyrazie”. Po wojnie zdecydowanie opowiedziała się po stronie nowoczesnych. W 1948 r. została zaproszona i wzięła udział w „I Wystawie Sztuki Nowoczesnej” w Krakowie, która była najważniejszą manifestacją nowej sztuki w Polsce po II wojnie.

Slepe drogi 1970Po kilku latach pracy na gruncie „ekspresji kubistycznej” zaczęła tracić wiarę w „możliwość kształtowania, czy inwencji jakichkolwiek form./.../ W żadne z nich nie można było już uwierzyć. Tłumaczyłam to sobie faktem, że cała nasza epoka nie miała formy zgubiwszy dawną – a nie znalazłszy nowej. /.../ W kryzysowej sytuacji ukazał się nagle – jak objawienie – taszyzm. Wraz z nim zniknął dręczący problem inwencji kształtu, otwierając jedyną moim zdaniem drogę do kontynuowania malarstwa. Kształt tworzył się sam, za pomocą spontanicznego gestu i malarskiego tworzywa /farby/, organizując się wedle praw nim rządzących, a więc w sposób doskonały i autentyczny./.../spontaniczność i prawa rządzące materią wzbudzały bezgraniczne zaufanie, wydawały się nieomylne”. W jakim stopniu jej poglądy były wypadkową ówczesnego czasu w sztuce i poglądów studiowanego przez nią przez lata Teiharda de Chardin, teologa nie zawsze chętnie akceptowanego przez kościół katolicki, to kwestia badań.

Tym niemniej tak sprecyzowane poglądy stały się podstawą powstania najważniejszej serii jej prac opatrywanych wspólnym tytułem „Ślepe drogi”, powstających od końca lat. 60.. Białe powierzchnie płótna pokrywają swobodnie kreślone - „z gestu” - czarne linie, zapis emocji, ale i porządku. Można je czytać jak zapis grafologiczny. Niezwykle trafnie wyraził to Białoszewski tytułując jeden z wierszy dedykowanych jej malarstwu - „Trud myślanego ruchu”.

Obraz 1991

W powojennym środowisku artystycznym
Poza działalnością pedagogiczną na uczelni i pracą własną publikowała w prasie, m.in. w „Kuźnicy”,  wygłaszała odczyty, m.in. w PWSSP w Łodzi, na plenerach w Osiekach. Brała czynny udział w spotkaniach w klubie literackim Pickwick, Grupy Piąte Koło i Nowa Linia w Łodzi, ale także w Klubie Młodych Artystów i Naukowców Warszawie, później – tamże - w Galerii Krzywego Koła. Przyjaźniła się z artystami tworzącymi Grupę Krakowską. Była swoistym łącznikiem pomiędzy środowiskami, Warszawy, Krakowa i Łodzi. W swojej pracowni - mieszkaniu prowadziła – ostatni bodaj w Łodzi - salon, w którym przyjmowała artystów, pisarzy, przyjaciół i znajomych. Obok małżonków Pruszyńskich i  Libiszowskich – najbliższych przyjaciół, częstymi gośćmi byli Nowosielscy, Fijałkowscy, Antoni Starczewski, Inka i Ireneusz Pierzgalscy, Maria i Krystyn Zielińscy, Andrzej Łobodziński i wielu innych.  Była wytrawną dyskutantką. Jak twierdzi prof. Fijałkowski, Teresa Tyszkiewiczowa byłą tą, która obok Władysława Strzemińskiego wywarła największy wpływ na sztukę w Łodzi. Strzemiński, i później Stefan Wegner, rzecznicy ścisłego racjonalizmu w sztuce, stanowili fundamentalną przeciwwagę jej poglądów, w których czynnik emocjonalno-intuicyjny odgrywał rolę decydującą. Pośrednio, ale bardzo charakterystycznie świadczyć może o jej zapatrywaniach artystycznych przyjaźń z Mironem Białoszewskim, a także statystowanie w Panoramicznym Happeningu Morskim Tadeusza Kantora w 1967 r. w Łazach. Jej postać stała się legendą Szkoły, obecnie Akademii Sztuk Pięknych i środowiska artystycznego nie tylko Łodzi.

Koledzy 2Koledzy 1

 

 

 

 

 

 

Od lewej: S. Fijałkowski, T Tyszkiewiczowa, I. Pierzgalski, K. Zieliński

___________________________________________________

Życie rodzinne
Rodzenstwo 2Prowadząc bardzo intensywne życie artystyczne i intelektualne, Teresa pozostawała w bardzo bliskich stosunkach z rodziną. Szczególnie bliskie było jej rodzeństwo. Cała czwórka Ledóchowskich darzyła się wielką miłością. Teresa miała bardzo bliski kontakt z Inką, siostrą Józefą ze zgromadzenia SS Urszulanek SJK w Otorowie. Odwiedzała ją tam często. Najpierw z mężem, potem już sama. W Otorowie mieszkała również ich matka, która tam też zmarła w 1951 r. i tam jest pochowana. Z Inką spędzała wakacje w Otorowie i w Pniewach, a także w Scauri we Włoszech. Ze starszą siostrą Jadwigą kontakt był trudniejszy. Była ona siostrą w klauzurowym klasztorze Czarnych Urszulanek w Krakowie.

___________________________________________________

BasiaUkochany – co niejednokrotnie sama podkreślała – brat Włodzimierz od rozpoczęcia wojny również pozostawał poza bliskim zasięgiem. Najpierw konspiracyjny kurier ZWZ i oficer wywiadu, do 1945 r. Wicekonsul RP w Paryżu, po wojnie nie mógł wrócić do kraju. Znalazł się najpierw w Rodezji, później w Afryce Południowej. Teresa odwiedziła brata i jego rodzinę dwukrotnie. Najpierw w 1956 r. w Rodezji. Wówczas zapewne powstał piękny Portret Basi, Marii Barbary, żony Włodzimierza. Następnie w 1982 roku w Południowej Afryce. Synowie Włodzimierza – Jan i Krzysztof pamiętają swoją ciotkę jako bardzo kochaną osobę, która serdecznie gościła ich wiele razy w Łodzi i prowadziła z nimi żywe dyskusje na rozmaite tematy. Jan, jeżdżąc z Anglii  do Polski TIR-ami na początku lat 80. z pomocą dla Solidarności, każdorazowo odwiedzał ciotkę Teresę. Bywał u niej i wcześniej, jak również w póżniejszych latach odwiedzał ją i utrzymywał stały kontakt.    

Teresa Tyszkiewiczowa zmarła w Łodzi w 1992 r.

 

 

 

____________________________________________________________________________________________

MyslacaZ usmiechem

 

Information on living family members will be included in this website only if submitted or approved by them. Informacja o żyjących członkach rodziny może zostać umieszczona na tych stronach jedynie w wypadku gdy dana osoba wyrazi zgodę. Jan Ledóchowski